poniedziałek, 13 lipca 2015

Serce arbuza

Arbuzowy wysyp na wyspie już się zaczął. Zielone stada prążkowanych piłek leżą na polach i nic sobie nie robią z upału i strasznie mocnego słońca. Jedyną rzeczą, którą potrzebują to woda. Duża ilość wody. Zazwyczaj dopływa ona pod sam korzeń rozłożystego arbuzowego pędu czarną plastikową rurką - jedną z tysięcy "żyłek" siatki systemu nawadniającego kreteńskich uprawnych areałów. Wielodzietne arbuzowe rodziny pojone są wieczorem, po zachodzie słońca. W nocy nie śpią. Wytężają swoje siły, aby przybrać na objętości przerabiając wchłonietą wodę na słodki, czerwony miąższ i uzyskać swój wymarzony rozmiar XXXL. Gdyby ktoś był cierpliwy, pewnie mógłby utrwalić to aparatem fotograficznym, a może nawet usłyszeć odgłosy napinającej się z trzaskami ich grubej skóry.

Arbuzowe pole na półwyspie Akrotiri.

Latem praktycznie nigdy nie brakuje arbuza w naszych lodówkach. Je się go na okrągło - po obiedzie, na deser, w ciągu nocy - i nie jest tu uważany za pokarm, lecz za najlepszy sposób gaszenia pragnienia i zasokojenia chęci na "coś słodkiego". Aby jednak tak było, arbuz musi zostać dobrze schłodzony. Przekrawa się go zatem na pół i umieszcza dwie półkule w lodówce. Dodam, że każda z nich to jakieś 5-10 kilogramów! Domyślacie się, że wszystkie pozostałe produkty w niej przechowywane muszą ustąpić miejsca arbuzowi. Na szczęście znika on stamtąd w szybkim tempie, tym bardziej, że w Grecji nikt nie lubi jeść arbuzowego miąższu blisko skóry. Zewnetrzną zielono-czerwoną  warstwę arbuza odkrawa się bez pardonu na grubość kilku centymetrów. 

Czas wygrzewania się w słońcu.

Arbuzowa trójca.
 
Siła kamuflażu...

Całkiem innaczej jest z "sercem arbuza". O nie dochodzi do rodzinnych awantur - kto pierwszy, ten lepszy. Serce arbuza to najdelikatniejsza, najsoczystsza, najsłodsza, krucho rozpływająca się w ustach, a co najważniejsze, bezpestkowa, część arbuza. Znajdziecie je z łatwością w samym środku gigantycznej "jagody"  (dla dociekliwych... arbuz zwyczajny ma owoc typu jagoda), tam, gdzie komórki magazynujące sok szklą się jak miniaturowe paciorki i są widoczne gołym okiem.


Zajrzyjmy w samo serce arbuza.

Zapach arbuza jest kwintesencją lata. Wymieszany z zapachem morza, piasku i słońca jest wzorem, który próbuje często uchwycić w swoich flakonach Calvin Klein. Polecam nie tylko podanego na półmisku pachnącego świeżością i greckim latem, skrojonego w grubą kostkę , arbuza, ale również wyprawę na arbuzową plantację. Tam również ich słodki, wodnisty aromat  unosi się w nagrzanym powietrzu. 

Arbuzy poukładane w kopce.

W Chania najlepszą opinią cieszą się arbuzy z półwyspu Akrotiri. Jadąc na przykład w kierunku plaży Stavros, położonej na tym cyplu, możecie od lipca do września kupić najsmaczniejsze arbuzy tego regionu prosto od rolnika. Plantatorzy sprzedają te owoce ze straganów przy głównej drodze. Również w drodze do monastyru Agia Triada na pewno wypatrzycie w czasie jazdy samochodem wijące się pod drzewami oliwnymi kilkunastometrowe pędy arbuza, w liściach których chowają się różnej wielkości owoce. Tym największym ukryć się nie udaje... są łatwym celem dla farmera, który po zerwaniu musi zataszczyć je na stragan targowiska lub warzywniaka. 

Arbuzy z Arotiri sprzedawane w miasteczku Chania.



















Najmniejsze 7 kilo, największe 20 kilo.




 Wybieranie najlepszej sztuki...

I tu również arbuzy z półwyspu Akrotiri.

Nawet na Krecie trzeba się dobrze naszukać i napocić, aby znaleźć "prawdziwego" arbuza. Niestety, stosowanie sztucznych nawozów, obcych odmian oraz szczepienie pędów arbuza na podkładce z.... dyni, sprawiają, że trzeba być nie lada znawcą, aby wypatrzyć i kupić tradycyjnego, kreteńskiego "giganta" o zjawiskowym smaku i aromacie. 
Niezawodnym sposobem jest energiczne poklepywanie delikwenta - im bardziej dudniący, przypominający tamtamy odgłos, tym większa szansa na strzał w dziesiątkę. Głuch, bez echa dźwięk, ostrzega, że arbuz będzie smakował  a la dynia.
Szukać i degustować warto: ostatnie badania naukowe dowodzą, że dieta arbuzowa to nie tylko eliksir młodości, ale również afrodyzjak o działaniu podobnym do viagry. Czyżby kolejny pozytyw wakacji na Krecie?!

3 komentarze:

  1. Świetny wpis! I dziękuję za facebookowe pozdrowienia! :)) Rzeczywiście, arbuzy ważą parę dobrych kilogramów, nieraz ugięłam się pod jego ciężarem! To dlatego we Włoszech często nawet nie wyciągają ich z samochodów, tylko sprzedają używając otwartych bagażników jako lady sklepowej :D Nie miałam pojęcia o tym jak odróżnić prawdziwego arbuza od tego "szczepionego". Dzięki za radę, od teraz każdego będę "stukać" :)) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz być młodszym rocznikiem ode mnie :-) Bo mnie w latach dzieciństwa wyszkoliły filmiki naszych przyjaciół pt. "Wilk i zajac", w czasach, gdy takie kreskówki lecieły w telewizji dla dzieci. Obejrzyj od 3 minuty, to się i pośmiejesz, i przeszkolisz ;-) https://www.youtube.com/watch?v=cgvfQ-97QkA

      Usuń
    2. Pewnie tak :) Bajkę znam, ale nie pamiętałam "poklepywania arbuza" ;) Dobrze jest nauczyć się każdego dnia czegoś nowego :))

      Usuń