wtorek, 2 lutego 2016

Zwiastun

Poprosiłem drzewo migdałowe, 
aby powiedziało coś o Bogu, 
i drzewo migdałowe po prostu zakwitło.


                                    Nikos Kazantzakis

Bezlistny migdałowiec pokryty kwiatami.

Kazantzakis ma rację. Zakwitający w jeszcze zimne dni, migdałowiec cieszy serce i daje znak, że do wiosny już bliżej niż dalej. Jakby mówił, że boska moc lada moment znów wprawi przyrodę w odwieczny ruch życia. 

Drzewo migdałowca na skraju gaju oliwnego.


Nie pierwszy cieplejszy promień słońca, ani źdźbło zielonej trawy, zapowiadają na Krecie wiosnę. Ani nie pierwsza jaskółka. Naszym zwiastunem Primavery są migdałowce. Są to pierwsze drzewa, jeszcze bez listków, które w okolicy lutego obsypują się biało-różowym, bibułkowym kwiatem.

Zwiastun wiosny.

Idzie wiosna! Widać ją wszędzie w "migdałowych" bukietach!

Dzikie, przydrożne migdałowce.

sobota, 30 stycznia 2016

Jaskinia w Stavros

Powiedz: Stavros, a każdy, znający choć trochę Kretę, odpowie: plaża Greka Zorby! Fakt, przepięknie malownicza zatoczka, z górującym nad nią zwalistym wzgórzem, stała się sławna dzięki nakręceniu tu kilku kluczowych scen filmu Cacoyannisa, w tym najsławniejszej, finałowej sceny "szalonego tańca" Zorby z Basilem. Stavros i okolice kryją jednak więcej niespodzianek i niesamowitych opowieści. Jedną z nich jest jaskinia Lera - o tam, czarna plamka po prawej stronie widniejąca na poniższej fotografii.

Jaskinie Lera lub Pana. Stavros, Półwysep Akrotiri.

Jaskinia zawdzięcza swoją nazwę Stefanowi Lera. Był to lokalny przywódcy powstańców, który w latach 1821 - 1833 organizował zrywy przeciw Turkom. Jego ludzie w 1822 roku przetrzebili oddziały tureckie na całym Półwyspie Akrotiri. Doprowadziło to do odwetu, przez co ludność lokalna szukała schronienia w monastyrach, a powstańcy w okolicznych górach, które są usiane od trudno dostępnych wąwozów i jaskiń. Dowództwo miało swoją "kwaterę" właśnie w jaskini nad zatoką w Stavros. Miejsce to jednak wtedy było całkowicie niezamieszkane. Skromny, wenecki kościółek pod wezwaniem Świętego Krzyża stał samotnie przez wieki na pobliskich wydmach. Na starych weneckich rycinach  zaznaczano go jako Santa Croche.


sobota, 23 stycznia 2016

Bergamotkowy cytron

Z dedykacją dla Agaty, która nie tylko uwielbia ich zapach, ale już rok temu prosiła o wpis na temat tych kreteńskich, zniewalających swoim aromatem, owocowych dziwolągów.


Ta historia będzie się snuła wokół kolory żółtego, a raczej cytrynowego. Uprzedzam, będzie długa, tak jak zawiłe są losy owocu niedawno odkrytego na kreteńskim targu. Owocu o kolorze żółtym, czasem kanarkowo zielonym, albo pomarańczowym. Wszakże nie kolor robi w tym wypadku największe wrażenie, a zapach. Jest to charakterystyczny zapach herbaty Earl Greya - herbaty wyperfumowanej, jak ją nazwałam przy pierwszej wypitej filiżance w swoim życiu. Nigdy mnie nie zastanowiło skąd ten aromat znalazł się w zacnej, angielskiej herbacie mającej woń wielce egzotyczną i za razem bardzo zmysłową, przyznam, że trochę kobiecą. Ostatnio dopadła mnie ona nieoczekiwanie na sobotnim targowisku, który jest źródłem najświeższych owoców i warzyw dla mieszkańców miasteczka Chania. Moją uwagę przyciągnęły olbrzymie, ale dość szkaradnie wyglądające cytrusy. Miały pomarszczoną skórę, jak u trędowatatych. "Pergamonto" widniało na tabliczce. Półtora euro za kilo. Patrząć na wielkość owoców, na pewno trzeba będzie za sztukę wydać aż trzy jednostki waluty zunifikowanej Europy.