Co turyści zazwyczaj miło wspominają z pobytu na Krecie? Na pewno - między kilkoma klasycznymi rzeczami typu słońce, morze i plaża - smakowitą, lokalną kuchnię. Jedną z najbardziej ulubionych i typowych przystawek serwowanych w lokalnych tawernach są miniaturowe "gołąbki" - "dolmadakia". Robione są one na bazie liści winogron, ryżu i oczywiście wybornej oliwy kreteńskiej. Czas zabrać się do ich ugotowania po raz pierwszy w tym roku, gdyż przydomowe pergole i płoty z winoroślą właśnie ustroiły się w świeżutkie, soczystozielone listowie. Sezon na delikatne liście winogron właśnie się zaczął! A kto nie ma pergoli w zasięgu ręki, może zakupić liście winogron na lokalnym targowisku...
![]() |
| Liście winogron na straganie - 4E za ćwierć kilo! |
"Dolmadakia" nie są trudne w przyrządzeniu, tyle co pracochłonne. Coś na zasadzie różnicy w preparowniu całkiem sporych, włoskich "ravioli", a ich malutkich krewnych, "tortellini". Proporcje między klasycznymi polskimi gołąbkami w liściach kapusty (w Grecji też popularne i zwane "dolmades"), a "liliputami" w liściach winogron, kształtują się mniej więcej w granicach 1:20. Poza tym jest jeszcze kilka kluczowych aspektów, o których trzeba wiedzieć przed przystąpieniem do żmudnego zawijania malutkich "dolmadakia". Pierwszym z nich to ryż. Wybieramy odmiany z zaokrąglonym ziarnem, który po ugotowaniu nie będzie ani zbyt sypki, ani posklejany na jednolitą masę. Najlepiej nadaje się do tego odmiana "karolina", dostępna w każdym supermarkecie. Drugim ważnym czynnikiem jest sposób gotowania. Dno garnka, w którym ściśle ułożymy "dolmadakia", jeden koło drugiego, trzeba wyłożyć kilkoma liśćmi winogronowymi - najlepiej tymi uszkodzonymi, nie nadającymi się do zawijania ryżu - aby nie przypalić spodniej warstwy "gołąbków". Ponadto liście winogron przed użyciem należy szybko zblanszować we wrzatku, aby nabrały elastyczności potrzebnej przy zawijaniu w nie ryż. Gołąbki układamy warstwami, a ostatnią przyciskamy płaskim talerzem o przekątnej 2 centymetry mniejszej niż przekątna garnka. Gotujemy je pod przykryciem na powolnym ogniu, aby ryż miał czas wchłonąć wodę, którą zalewamy gotowe gołąbki "złapane do garnka" na wysokość górnej warstwy.



